Kategorie

czwartek, 24 lipca 2014

Kojąca zieleń :)

wtorek, 15 lipca 2014

Perspektywa czasu

Czas…Co to jest czas? No tak…czas…raz on jest raz go nie ma. Gdy żyjemy jest, gdy nie ma nas, czasu też nie ma…bo nie ma układu odniesienia. Przed naszymi narodzinami go dla nas nie było, teraz jest. Tak samo gdy robimy coś przyjemnego, mija tak szybko jakby go nie było, a gdy na coś czekamy trwa to wieczność. Czyli raz czujemy jego upływ a raz nie. Jedno jest pewne, naukowo udowodniono że podróże w czasie są możliwe. Ale tylko w przyszłość, czasu nie można jednak cofnąć, a więc tak jakby przeszłości już dla nas nie ma, to co było nie wróci.



Czemu mamy tak różne poczucie czasu? Z definicji encyklopedii wynika, że czas to jedna z wielkości fizycznych, definiująca kolejność zdarzeń następujących po sobie. W ogóle czas…co to jest kurde ten czas, ten temat był rozważany już przez wielu filozofów i naukowców. Ale co to takiego tak na chłopski rozum? Czas jest zapewne zależny od prędkości, no bo przecież jak np. mamy trasę 100 km z jakiegoś tam miasta X do jakiegoś miasta Y i jadąc samochodem do miasta Y z prędkością 50 km/h to pokonamy ten odcinek w dwie godziny. Natomiast jeśli ten odcinek będziemy pokonywali z prędkością 100km/h, czas naszej podróży skróci się o dokładnie godzinę. Czyli przyspieszając, czas się skraca. Jest to więc ze sobą nierozerwalnie zależne. A no właśnie wszystko jest zależne od czegoś, tak funkcjonuje nasz świat. Spalanie paliwa podczas jazdy samochodem. Ktoś powie, że oszczędna jazda samochodem to jazda z umiarkowaną prędkością. I ma rację. Ale czemu tak? Przecież jak jedziemy wolniej to i dłużej. A jak dłużej to i paliwo do komory spalania także wstrzykiwane jest dłużej. W mniejszej ilości ale dłużej. Natomiast jak jedziemy szybciej to paliwo wstrzykiwane jest w większej ilości ale krócej. Czy nie macie poczucia, że wychodzi na to samo? A no jeśli pominąć opór powietrza i kół, to wyjdzie na to samo, bo przy większej prędkości mamy większe opory, silnik ma ciężej i jednak spali trochę więcej.
A więc wychodzi na to, że każdej wielkości są przypisane inne wielkości ją definiujące. Takie a nie inne zużycie paliwa jest przypisane tej a nie innej odległości, ale oprócz tego, temu wszystkiemu są przypisane także inne wielkości, takie jak opór powietrza i opór kół. Czyż to nie ciekawe jak to wszystko może się zmienić przez jedną wielkość? Już tu widzimy jak opór wpłynął na zużycie paliwa. Także i na czas wpływają różne wielkości. Jak już wcześniej pisałem, jest on zależny od prędkości, bo się skraca w miarę jej wzrostu, a jak się skraca to znaczy że jest krótszy, a jak jest krótszy to znaczy, że jest bliżej zera. Tak przekładając sobie już to na oś matematyczną. 



No tak, teoria względności mówi że czas jest względny. Względny to znaczy co? To znaczy chyba zmienny, no bo co stałe jest względne od czegoś? Chyba nic. Więc jest on na pewno zmienny, zmieniamy go prędkością i też grawitacją. Czas na Ziemi płynie wolniej niż na księżycu. Znany nam system GPS wykorzystuje opóźnienia czasu z tego wynikające, po to aby odbiornik GPS w samochodzie był odpowiednio zsynchronizowany z satelitą w kosmosie. No tak, ale czemu czas na Ziemi płynie troszkę wolnej niż na satelicie? Zapomnieliśmy że na Ziemi jesteśmy bliżej centrum grawitacji niż jak gdybyśmy byli na satelicie. W przypadku Ziemi, centrum grawitacji to jądro Ziemi, a jeszcze dokładniej to środek jądra. No tak, ale czemu tak się dzieje…można tu mówić i mówić, a i tak nie zrozumiemy czym jest czas. 
           Czasoprzestrzeń…Następny matrix. Teraz już czas i przestrzeń…są one znowu nierozłącznie zależne. Ale przecież to proste. Prędkość istnieje tylko w przestrzeni, bo gdzie się poruszać jak nie w przestrzeni. A przecież prędkość wpływa na czas, więc jest to ze sobą połączone. Czasoprzestrzeń to taka niewidzialna siatka rozłożona poziomo, a grawitacja to tak jakby piłka, która leżąc na siatce jednocześnie ją ugina. I to jest właśnie pojęcie zaginania czasoprzestrzeni. A piłka to grawitacja, ciężar który ciągnie siatkę w dół. Dlatego każdy obiekt grawitacyjny to jakby to inaczej ujmując…ciężar, ciężar który ugina czasoprzestrzeń. A my żyjemy w tej czasoprzestrzeni i dla nas czas płynie tak samo jak dla tej niewidzialnej siatki. A czarna dziura to już w ogóle, jej grawitacja wsysa wszystko co wokół niej. Istnieje hipoteza że czarna dziura to przejście z jednej czasoprzestrzeni do drugiej, czyli tak jakby związać dwie siatki ze sobą, które są położone względem siebie równolegle i traktować ten węzeł jako przejście z jednej do drugiej.  Nikt jeszcze nie był w czarnej dziurze, bo jest to nie możliwe ze względów technologicznych i biologicznych. W tejże czarnej dziurze człowiek byłby nieskończenie ciężki i roztrzaskałoby go na strzępy.
            No tak, ale czemu czas pozwala nam tylko na podróże w przyszłość? Myślę, że to jest tak…Tak jak już mówiłem, prędkość skraca czas, czyli przybliża go na osi matematycznej do zera, tak samo grawitacja też go skraca, bo go spowalnia, ale tylko dla obiektu znajdującego się bliżej grawitacji. Zakładając że Ziemia ma nieskończenie wielką grawitację i małe wysokości bardzo wpływałyby na poczucie czasu, to dla człowieka na lądzie czas płynąłby znacznie dłużej niż na szczycie gór.
            Gdybyśmy chcieli wyruszyć w przyszłość, musielibyśmy się rozpędzić do prędkości nieskończonej, czyli do prędkości światła, bo większej już nie ma, czas może tylko stać w miejscu, w tym matematycznym zerze. Zejść na wartości minusowe na osi, nie może bo wtedy zacząłby się już cofać. Otaczający nas świat, jednak nam na to nie pozwala. No bo przecież nasze życie nie jest zapisane na jakimś nośniku pamięci. Nie możemy sobie wczytać zapisanej gry. Przyszłość natomiast jest dla nas dostępna, możemy ją ujrzeć. W sumie to teraz wyszedł nam paradoks, bo wychodzi na to że cały nasz program życia był już gdzieś przez kogoś…no właśnie „kogoś” spisany. No ale wiadomo, jeśli coś jest nie wytłumaczalne to przypisuje się to siłom wyższym i takie zostaje.      
            I teraz jak z filmu sci-fi. W roku 2014 wsiadamy do statku, który jest w stanie osiągnąć prędkość światła. Wyruszamy w kosmos, dajemy gaz do dechy. Czas się nam tak skraca, że zbliża się do swojego miejsca zerowego. Przy najwyższej prędkości nagle staje w zerze. Jesteśmy odosobnieni względem wszystkiego co nas otacza, czas dla nas nie istnieje bo stanął. Stanął w tym zerze, widzisz że wszystko biegnie, wszystko dzieje się jak na bardzo szybkim filmie. W końcu zaczyna Cię to już nudzić i postanawiasz wracać na Ziemię. Zwalniasz, czas teraz jednak już zaczyna wchodzić na swoje wartości dodatnie, czyli zaczyna dla Ciebie biec. Nagle lądujesz, wychodzisz z pokładu a na Ziemi jest już rok 3014.

            A jak to jest z grawitacją? Tak samo, jeśli jesteś w centrum największej z możliwych grawitacji, czas dla Ciebie tak zwolni, że stoisz w jego zerze. A gdy spojrzysz w górę, czyli tam gdzie czas płynie szybciej względem Ciebie, powtarzam WZGLĘDEM (teoria względności ), to dla Ciebie te ludki tam u góry, chodzą jak na przyspieszonym filmie wideo, czyli widzisz ich przyszłość. A oni jak Ciebie widzą, gdy spojrzą w dół? No jak? Ciebie widzą jak na zwolnionym filmie, albo nawet w ogóle nie widzą twoich ruchów. Niby niemożliwe, no bo w sumie niemożliwe, tylko ciało które nic nie waży może się poruszać z prędkością światła i być w stanie nieważkości przy największej grawitacji.
            Prędkość światła…właśnie skąd wzięła się ta nazwa?  Światło tworzą fotony, a fotony nie mają masy spoczynkowej, więc i nic nie ważą. Grawitacja ich nie dotyczy, poruszają się z bardzo szybką prędkością, nazywaną przez to prędkością światła.     
 Trochę się rozpisałem. To blog o fotografii, który miał przedstawiać świat w różnych perspektywach, ale czy to też nie jakaś perspektywa? Mogłoby się wydawać ze żyjemy w jakimś programie, w którym wszystko jest spisane, ale nie można się już cofnąć, żeby nie schrzanić zapisanego już algorytmu. Czy my wiemy tak naprawdę gdzie i w jakim świecie żyjemy? Myślę że raczej nie, nasze mózgi są na to jeszcze za małe. Ale jak już mówiłem czas jest względny, raz on jest raz go niema. Gdy nie było nas, nic nie ważyliśmy, czas dla nas stał Zaczynam się już w tym gubić, czy nasze narodziny to tak jakby nasza podróż w przyszłość? Ciekawe podejście… gdy żyjemy czas jest, gdy nie ma nas czasu też nie ma. Ale gdy żyjemy, mamy poczucie czasu, on dla nas raz przyspiesza raz zwalnia. A może to że żyjemy to tylko nasza świadomość, przecież mamy poczucie czasu, a wszystko co czujemy jest naszą świadomością. 
         
           A może jednak żyjemy w świecie, który jest kontrolowany przez „kogoś” „coś” „Boga” „Energię”? W takim razie stawiam pytanie jeszcze raz. Czy my wiemy tak naprawdę gdzie i w jakim świecie żyjemy…?